Zapał i entuzjazm Polaków gwarantuje, że kraj ten pójdzie do przodu szybciej niż wszyscy sobie wyobrażają -mówi z Kevin Doherty, ustępujący prezes Tesco Polska

– Kończy Pan swoją misję w Polsce. Co z tych pięciu lat będzie Pan wspominał najlepiej, co zaś było największym zawodem?
– Te minione pięć lat można uznać za duży sukces naszej firmy. Gdy przed ponad pięciu laty otwieraliśmy pierwszy hipermarket Tesco we Wrocławiu byliśmy ostatnim z wielkich operatorów, jaki pojawił się na polskim rynku. I niewielu tu słyszało o takiej firmie jak Tesco. Niewielu także wierzyło w to, że w ciągu kilku lat będziemy liderem w handlu detalicznym. Teraz zatrudniamy 16 tys. pracowników, obsługujemy trzy miliony klientów każdego tygodnia i mamy bardzo ambitny program dalszych otwarć. Dysponujemy nowoczesnym magazynem w Teresinie, zaś wkrótce uruchomiony zostanie kolejny obiekt magazynowy świeżej żywności. Szczególnie jednak zadowolony jestem z tego, iż wszystko to udało się zrealizować w warunkach wyraźnej dekoniunktury gospodarczej w Polsce, w dużej mierze dzięki temu, iż zawsze wierzyliśmy, że kłopoty ekonomicznej Polski mają charakter przejściowy. Do końca grudnia tego roku będziemy mieli 50 hipermarketów, co oznacza, że w tym roku ruszy 11 nowych sklepów. Patrząc na naszych konkurentów, którzy uruchamiają 1-2 placówki, to chyba niezły wynik.

– A w dalszej przyszłości?
– Mamy dokładny plan na rok przyszły. Wierzę, że oddamy do użytku kolejnych kilkanaście sklepów, będziemy więc mieli więcej placówek. Pracujemy też nad nowym formatem sklepu, który można określić mianem minihipermarketu. Będzie on liczył około 2 tys. m2, jednak oferowany asortyment będzie porównywalny z ofertą znajdującą się na większych powierzchniach. Sukces Savii, sieci należącej do Tesco powoduje, iż rozwijać będziemy pod naszym własnym logo także sieci supermarketów liczących około tysiąca metrów. Savia będzie oczywiście nadal działać jako Savia. Szukamy także możliwości uruchamiania własnych stacji benzynowych – jest już kilka lokalizacji i przyszłość w tym względzie wygląda obiecująco. Tak więc sądzę, iż pod koniec 2005 roku Tesco będzie miało 75 placówek różnych formatów.

– Przyjeżdżając do Polski oczekiwał Pan tak szybkiego rozwoju?
– Powiem szczerze, iż się nie spodziewałem. Ale takie jest Tesco! Rozwój był zresztą możliwy w dużej mierze dzięki zaufaniu, jakim zarząd w Wielkiej Brytanii darzy polskich menadżerów . Tutejszych pracowników postrzega się jako doskonałych fachowców, którym warto zawierzyć i z którymi warto inwestować. W dużej mierze skala inwestycji w Polsce wynika z tego właśnie zaufania.

– Jak pan ocenia po tych pięciu latach stan i perspektywy polskiej gospodarki?
– W tej kwestii byłem i jestem optymistą. Wiem, że Polacy często są ze stanu własnej gospodarki niezadowoleni. Patrząc jednak z zewnątrz należy sobie uświadomić, że minęło dopiero 15 lat od przełomu 1989 roku, a mamy do czynienia z ogromnym postępem i zmianą. Warto więc czasami popatrzeć wstecz, aby wiedzieć, od czego się zaczęło i co udało się zrealizować. Uważam natomiast, że osoby stanowiące w Polsce prawo powinny działać z większym wyprzedzeniem i lepiej przyjmować zagranicznych inwestorów, którzy przede wszystkim tworzą miejsca pracy. A zapewnienie pracy to wręcz moralny obowiązek. Pamiętam, jak ponad 20 lat temu, gdy w wielkiej Brytanii podejmowane były działania prywatyzacyjne z udziałem zagranicznych inwestorów, protesty były podobne jak w Polsce. Proces ten został mimo to zrealizowany i patrząc wstecz widać, jak poprawiła się kondycja przedsiębiorstw i gospodarki, zaś w konsekwencji zmalało bezrobocie. Sądzę ponadto, że rząd polski powinien sam podejmować wiele inicjatyw wspierających rozwój przedsiębiorczości, jak również szerzej konsultować się w firmami, aby korzystać z ich wiedzy fachowej i umiejętności.

– Jest pan znany z optymizmu. Czy jednak jest coś, co Pana- w ciągu minionych pięciu lat rozczarowało w Polsce?
– Rozczarowany jestem przede wszystkim tak wysokim stopniem bezrobocia. I w tym kontekście trudno być zadowolonym z funkcjonowania polskich urzędników. Zarówno Tesco, jak i inny firmy chcą rozszerzać działalność, a tym samym dawać nowe miejsca pracy, tymczasem często utrudnia to istniejąca biurokracja. Chcielibyśmy otwierać więcej placówek, tworzyć dobre warunki zakupów dla klientów i pracy dla pracowników, tymczasem w wielu przypadkach na przeszkodzie staje właśnie biurokracja, która nie sprzyja działalności inwestycyjnej i utrudnia także działalność bieżącą. Blisko 40 proc. osób zatrudnione w sklepach Tesco zanim podjęło tę pracę to byli bezrobotni. Przykładem nieprzemyślanego działania są próby ograniczenia handlu w niedzielę. Sam jestem katolikiem i rozumiem przesłanki, jakie przyświecają inicjatorom tego typu ograniczeń. Jednak to klienci powinni mieć prawo wyboru, czy chcą czy nie chcą kupować w dni świąteczne. A ponieważ blisko 14 proc. naszych obrotów generowanych jest właśnie w niedzielę, więc widać, że klienci chcą w ten dzień robić zakupy. I nie powinno się im tego utrudniać.

– A z czego jest Pan najbardziej dumny?
– Dumny jestem z całego zespołu pracowników Tesco Polska. W całej ponad 40-letniej karierze zawodowej uważałem, że sukces to zadowolenie wszystkich pracowników. Uważam, że kultura korporacyjna Tesco wzmacnia pozytywne emocje w pracownikach, są oni wysłuchiwani i szanowani. W efekcie wnoszą do działania przedsiębiorstwa zaangażowanie, zaś firma daje możliwość rozwoju zawodowego i poprawy poziomu życia. Tesco umożliwia szeregowym pracownikom nieograniczone szanse awansu nawet do poziomu kierownictwa wyższego szczebla. Jeden z naszych kierowców wkrótce zostanie szefem nowego sklepu, osoba do niedawna przyjmująca dostawy do magazynu sklepu w Częstochowie awansuje nadyrektora magazynu produktów świeżych w Teresinie itd., itp. Ja sam zresztą zaczynałem pracę w Tesco przed laty od układania towaru na półkach. Takich przykładów jest sporo. O tym, jak wysoko cenieni są polscy pracownicy może świadczyć fakt, iż wśród 16 tys. pracowników Tesco Polska zaledwie pięciu nie jest Polakami. W roku 2000 było ich 34. Taka ocena polskich pracowników powoduje, że postrzegani są oni także jako zaplecze dla całej grupy Tesco na świecie.

– Wracając do początkowego pytania. Mówi Pan o sukcesach i zadowoleniu. Musiało być jednak coś co było sporym zawodem?
– Rozwój, z którego jesteśmy bardzo zadowoleni, mógłby jednak być o wiele szybszy, gdyby w Polsce stworzone były lepsze warunki prawne, zaś legislacja nadążała za potrzebami inwestorów. Moglibyśmy mieć wówczas o 20 sklepów więcej, w których pracę mogłoby znaleźć prawie 10 000 ludzi. Wierzę w dobre intencje wszystkich osób tworzących nowe rozwiązania prawne, które działały z przekonaniem iż robią to w najlepiej pojętym interesie Polski ale szkoda że w wielu przypadkach brakowało szerszej konsultacji z przedsiębiorcami tak aby przyjąć inne, bardziej korzystne dla gospodarki rozwiązania. Jak już wspominałem, w latach 70-tych Wielka Brytania była na podobnym etapie co Polska dzisiaj: ograniczone dochody ludności, wysokie bezrobocie. A obecnie brytyjska gospodarka jest bardzo wysoko rozwinięta, ludzie dobrze zarabiają, bezrobocie jest niskie. Myślę, że i w Polsce będzie coraz lepiej. Zapał i entuzjazm młodych Polaków, którego tu doświadczyłem, gwarantuje, że kraj ten pójdzie do przodu szybciej niż wszyscy sobie wyobrażają. Młodzi mają wizję i trzeba im dać szansę jej realizacji, a nie blokować inwencję i przedsiębiorczość.

– Jak ocenia Pan polskiego klienta w porównaniu do brytyjskiego?
– W zasadzie klienci w obu krajach są bardzo do siebie podobni. Polacy wydają się nieco bardziej wymagający, jeśli chodzi o relację miedzy ceną i jakością, jednak podobnie jak w wielkiej Brytanii coraz częściej liczy się nie tylko cena, ale także jakość i to zarówno samego towaru, jak i obsługi w sklepie. Co oczywiście nie zmienia faktu, iż zarówno tu, jak i tam dobre ceny są bardzo poszukiwane.

– Nie żal Panu wyjeżdżać z Polski?
– Gdyby moja rodzina nie była w Anglii chętnie bym tu został. Możliwość pracy w Polsce postrzegam jako przywilej. Polska to przecież kraj, który zdolny był przeciwstawić się w okresie wojny okupantowi, potem skutecznie walczyć z reżimem komunistycznym i otworzyć Europę środkowo-wschodnią na zmiany. Stąd pochodzi też Jan Paweł II. Do tego wszystkiego wyróżnieniem było dla mnie pracować tu z najlepszymi ludźmi, jakich nigdy nie spotkałem w ciągu kilkudziesięciu lat mojej kariery zawodowej. Myślę, że Polacy to wspaniały naród, który sam to nie zawsze docenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *