Cukier w sklepach w Polsce powinien stanieć o jedną trzecią, a wasi rolnicy dostaną nowe 100-proc. dotacje. Bez reformy tego rynku cięcia produkcji byłyby tylko większe – mówi „Gazecie” unijny komisarz rolnictwa Franz Fischler.

Robert Sołtyk: Po co Pan proponuje tę reformę?

Franz Fischler: Po pierwsze, w Europie mamy za mało konkurencji na rynku cukru i reforma wreszcie ją przyniesie. Po drugie, spadną ceny, które dla konsumentów są za wysokie.

Czy liczy Pan, że nowe kraje Unii ją poprą?

– Zawsze są niezadowoleni, ale jaka jest alternatywa? Jeśli nie dokonamy reformy, sytuacja na europejskim rynku cukru wymknie się nam spod kontroli. Spadek produkcji będzie o wiele większy niż proponuję, bo kraje najbiedniejsze i bałkańskie, które mają preferencje handlowe, dosłownie zaleją nas swoim cukrem. No i w Światowej Organizacji Handlu zwiększy się presja na Unię, byśmy znieśli ochronę naszego rynku.

Tak czy inaczej obecnego, wysokiego poziomu cen cukru utrzymać się nie zdoła. Reforma to sposób na utrzymanie równowagi na rynku, z jak najmniejszym bólem dla rolników w Unii.

Jakie są jej główne elementy?

– Spadek ceny o jedną trzecią dla konsumentów, a ceny rynkowej nawet w większym zakresie.

Musimy dostosować produkcję do zapotrzebowania wewnętrznego, gdyż nie będziemy mogli już w takim stopniu eksportować cukru z udziałem subwencji. Produkcja cukru w Unii ma być więc stopniowo, w ciągu czterech lat, zmniejszona o 2,8 mld ton, z 17,4 do 14,6 mld.

Ponadto kwoty cukrowe [limity produkcji – red.] mają się stać przedmiotem handlu między firmami. Zaprzestaniemy interwencji na rynku i wprowadzimy możliwość prywatnego składowania.

Co z odszkodowaniami dla plantatorów?

– To oczywiste, że musimy im pokryć część możliwych strat. Proponuję, by było to 60-proc. Kompensacje, w formie nowych dopłat, będziemy liczyć od gwarantowanej ceny minimalnej za buraki cukrowe dla producentów. Dziś to 43,6 euro, a przewidujemy, że ceny spadną w ciągu trzech lat do 27,4 euro za tonę.

Proponuję też, by nowe dopłaty cukrowe były we wszystkich krajach Unii, nowych i starych, jednakowej wysokości. Bez mechanizmu ich stopniowego podnoszenia np. w Polsce, jak to jest w przypadku innych produktów.

To wielka nowość! Dlaczego oferuje Pan naszym rolnikom tym razem 100-proc. dopłaty. Rok temu, przy reformie rynku mleka, dostali na początek tylko 25 proc., co Polska zaskarżyła do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu?

– Nie jesteśmy zobligowani do zaoferowania 100-proc. dopłat, ale uważamy, że tym razem są one uzasadnione. Nowe kraje nie są najbardziej konkurencyjne na rynku cukru. Na rynku mleka różnice cen między Piętnastką i nowymi krajami były znaczne na waszą korzyść. Z cukrem takiej różnicy nie ma.

Mam nadzieję, że nikt mnie nie skrytykuje w Polsce, że tym razem proponuję 100-proc. dotacje.

Po 1 listopada Reforma rynku cukru to ostatnia Pańska propozycja. Zostawi Pan to dziecko poniekąd same sobie…

… ale zadbam, by w nowej Komisji trafiło w dobre ręce.

Kiedy reforma ma wejść w życie?

Przed kampanię cukrowniczą 2005/6, a więc jesienią 2005.

Odchodząc od cukru – co może Pan powiedzieć zaskoczonym polskim konsumentom, którzy w dwa miesiące od wejścia do Unii widzą tylko to, że ceny żywności idą w górę, zwłaszcza mięsa.

– Nim Polska weszła do Unii słyszałem lament, że zaleje was tańsze zachodnie mięso. Co się niby teraz stało?

Zmienił się kurs złotego i eksport rolny z Polski stał się bardziej opłacalny.

– Dla rolników w Polsce nic się nie zmieniło, bo nadal produkują swe wyroby za złotówki. Stada też wam się nagle nie rozrosły. Wasze organizacje konsumentów powinny dobrze sprawdzić, gdzie rosną ceny. Czy podnoszą je rolnicy, czy zakłady przetwórcze, czy też to handel zwiększył swoje marże zysku? Unia nic tu zrobić nie może.

Polski minister Wojciech Olejniczak już dostrzega poprawę nastrojów na wsi po wejściu do UE…

…i ja też się z tego cieszę. Dotąd nie można było przekonać polskich rolników, że Unia ich nie oszukuje. Że mówimy serio, ile zarobią na większej stabilizacji rynkowej, dzięki wzrostowi produkcji, co umożliwią im dotacje, fundusze rozwoju terenów wiejskich itd.

Przyszłość polskich rolników wygląda bardzo dobrze – nawet bez dotacji mogą się spodziewać wzrostu dochodów o ponad 30 proc. w najbliższych pięciu latach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *